Ponadto stresuję się jak ch., gdyż kurier, który miał przywieźć mi mojego nikona, jest chyba trochę niepoważny. Jeśli dzisiaj go nie będzie, to się wścieknę.
A na do widzenia, wklejam megaśmieszny fragment mojej książki, aż sama się dziwię, że jestem taka zabawna -.- A tak serio... idę już, bo zaczynam się pogrążać.
-Dobra.
W takim razie powiedz mi… co robiłeś dziś w nocy?
-Spałem? –odpowiedział Raahi pytaniem.
-Okej, a poza tą częścią nocy w której
naprawdę spałeś?
-Aaa, wtedy… -Raahi spojrzał gdzieś ponad
moją głowę i odparł –Spacerowałem.
-Spacerowałeś –powtórzyłam.
-Zgadza się.
-W środku nocy.
-Czasem mnie tak nachodzi.
Westchnęłam z poirytowaniem.
-Dobra Raahi, pytam poważnie. Gdzie się
podziewałeś między dwunastą w nocy a czwartą nad ranem.
-Brzmi jak przesłuchanie. Nic nie powiem bez
adwokata –Raahiemu najwyraźniej dalej było do żartów.
-Raahi! –krzyknęłam w końcu, czując się
jakbym karciła pięcioletniego chłopca.
-Mówię prawdę! –Raahi wstał, skrzyżował ręce
na piersi i przechadzając się nerwowo po pokoju tłumaczył: -Po prostu czasem
kiedy nie mogę zasnąć, muszę przez jakiś czas pochodzić. Bezsenność często mnie
dopada w nowych miejscach, a spacer to jedyne co mi pomaga.
-Niezależnie od tego czy jest to środek
nocy, czy nie? –dopytywałam.
Raahi popatrzał na mnie pobłażliwym wzrokiem
i odrzekł:
-Zazwyczaj jest to środek nocy. Bo śpi się w
nocy, z tego co się zdążyłem zorientować. Chyba, że śpi się w dzień, a ja od
urodzenia żyję w nieświadomości. Z tego wychodziłoby, że wcale nie cierpię na
bezsenność, po prostu śpię nie wtedy kiedy trzeba.

























