poniedziałek, 1 października 2012

adios amigos

A więc... Dzisiaj wybywam na wieś. Prawdopodobnie ostatni już raz przed wylotem za ocean.
Ponadto stresuję się jak ch., gdyż kurier, który miał przywieźć mi mojego nikona, jest chyba trochę niepoważny. Jeśli dzisiaj go nie będzie, to się wścieknę.



A na do widzenia, wklejam megaśmieszny fragment mojej książki, aż sama się dziwię, że jestem taka zabawna -.- A tak serio... idę już, bo zaczynam się pogrążać.
 


   -Dobra. W takim razie powiedz mi… co robiłeś dziś w nocy?
   -Spałem? –odpowiedział Raahi pytaniem.
   -Okej, a poza tą częścią nocy w której naprawdę spałeś?
   -Aaa, wtedy… -Raahi spojrzał gdzieś ponad moją głowę i odparł –Spacerowałem.
   -Spacerowałeś –powtórzyłam.
   -Zgadza się.
   -W środku nocy.
   -Czasem mnie tak nachodzi.
   Westchnęłam z poirytowaniem.
   -Dobra Raahi, pytam poważnie. Gdzie się podziewałeś między dwunastą w nocy a czwartą nad ranem.
   -Brzmi jak przesłuchanie. Nic nie powiem bez adwokata –Raahiemu najwyraźniej dalej było do żartów.
   -Raahi! –krzyknęłam w końcu, czując się jakbym karciła pięcioletniego chłopca.
   -Mówię prawdę! –Raahi wstał, skrzyżował ręce na piersi i przechadzając się nerwowo po pokoju tłumaczył: -Po prostu czasem kiedy nie mogę zasnąć, muszę przez jakiś czas pochodzić. Bezsenność często mnie dopada w nowych miejscach, a spacer to jedyne co mi pomaga.
   -Niezależnie od tego czy jest to środek nocy, czy nie? –dopytywałam.
   Raahi popatrzał na mnie pobłażliwym wzrokiem i odrzekł:
   -Zazwyczaj jest to środek nocy. Bo śpi się w nocy, z tego co się zdążyłem zorientować. Chyba, że śpi się w dzień, a ja od urodzenia żyję w nieświadomości. Z tego wychodziłoby, że wcale nie cierpię na bezsenność, po prostu śpię nie wtedy kiedy trzeba.

niedziela, 2 września 2012

ja to zawsze szczęście mam, tatata!!! xD


                                                 (po prawej noga od Ani, po lewej moja :)

No to ten. Mam bloga słuchajcie. Ale takiego iście hamerykańskiego xD przygotowuję się do wyjazdu pełną parą, tak więc i bloga musiałam odpowiedniego przygotować. Ale później się nim podzielę, narazie muszę go trochę zapełnić, żeby jakoś wyglądał ;D 

Opowiedziałam dzisiaj mamie, jak w Posejdonie Arek i Jurek zrobili imprezę pożegnalną i zrobili mi drina, 1/16 wódki i 15/16 coli. Powiedziałam jej, że przez 2 tygodnie mnie potem usta szczypały. A mama co na to?
-Na przyszłość nie mieszaj coli z wódką, tylko wódkę osobno pij.
-.-

the expendables 2

Ten facet grał w Niezniszczalnych 2. W prawdzie był tym złym, no ale...
Wychodzi na to, że jestem pusta i lecę na mięśnie :D
Ale kto by nie leciał! Jak wpuścili na ekran takie ciacha jak Jason Statham, Sylvester Stallone, Terry Crews, Liam Hemsworth no i wyżej zamieszczony Scott Adkins. Nawet faceci w kinie byli w nich zapatrzeni jak w obrazek, a już najbardziej to Grześ, Mateusz i Wojtek xD
Czyli ogólnie film GENIALNY, sensacyjno-komediowy można by rzec. 
Polecam wszystkim, zwłaszcza że film ten zawiera takie muzealne eksponaty jak Chuck Norris, Schwarzenegger, Jet Li czy Bruce Willis ;P Nie wiadomo jak długo jeszcze pociągną, więc trzeba się spieszyć!

sobota, 18 sierpnia 2012

host family conversatioooon

No więc jestem umówiona z Laurą na Skajpaja na 6.30 czasu chicagowskiego, czyli 13.30 u nas.
Jestem tak zestresowana, że rozbolał mnie brzuch. Czuję się jakbym miała jeszcze raz zdawać prawo jazdy xD
No nic, najwyżej jej tam zemdleję przed kamerką.
Zdam relację później. No chyba, że umrę.
...
...
...
co jest wielce prawdopodobne.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Chicagoooo!

A więc... Chicago... IM COMIIIIING!!! 
Mało tego, że to trzecie pod względem wielkości miasto amerykańskie.
W dodatku to tam kręcony jest mój ulubiony serial 'Emergency Room'!
Nie wiem czy płakać czy sikać ze szczęśaia ;D

środa, 15 sierpnia 2012

im just a kid and life is a nightmare

 aaaa błagam, niech mi się dzisiaj przyśni jakiś normalny sen. albo najlepiej niech nic mi się nie śni.
proszęproszęproszęproszęproszęproszęproszę!!

oł yeaaah

Mój deser to ten po lewej. Ani-po prawej. 
Więc tyle, jeśli chodzi o słodycz.

Dzisiaj dowiedziałam się, że nie mam uczuć. I to od kogo?
Mama: Jesteś bez uczuć.
Ja: No widzę, że nic ci dzisiaj nie umknie.

Mama: Mówię ci, mów wyraźniej, bo się z ojcem nie rozumiemy.
Ja: Bo jesteście głusi.
Mama: Narazie mi tylko wzrok szwankuje.
Ja: To nie wiesz, że ślepota idzie w parze z głuchotą?
Mama: Ciekawe z czym idzie w parze bezczelność.

No więc podsumowując dzisiejszy dzień: Nie mam uczuć i jestem bezczelna :)

dziękuję.