wtorek, 28 lutego 2012

los wagaros na samoobronos

Poszłyśmy dzisiaj z Beti na wagary na dwóch pierwszych lekcjach :D
A konkretnie to pojechałyśmy na DKM do MC'a.
Zamówiłyśmy sobie 2 kawy (przy czym dali nam taki chip, który miał zacząć świecić kiedy reszta naszego zamówienia będzie gotowa)...

... i takie oto gogle boble. Czyli cośtam z syropem klonowym i miodem.

W drodze do szkoły, na Beatę wpadł w autobusie Maciek z Klanu. 


A ponadto, postanowiłyśmy założyć nasz własny biznes. W Rybniku.
Oto, jakie padły propozycje:
1) Otworzymy własnego kebaba... Bo obie wyglądamy jak Araby... Weźmie się Kubicę, bo też taki Arab, żeby mięso ciachał, no i jeszcze Cygan. Będzie robił rumuńską pandę przed kebabem, trochę sobie przyrobi chłopak ;P
2) African Club (w nazwie padło coś Pedalóhó, ale nie pamiętam już dokładnie). W rogu będą stał dzidy... w tej roli jeden z wyżej wspomnianych będzie sobie dorabiał... a dalszej koncepcji brak.
3) Żydowski bar-pustka totalna, tylko na środku X. będzie sobie dorabiał. 


Nasza głupawka sięgnęła apogeum, parę kroków przed szkołą. A wszystko za sprawą jednego, niczego nieświadomego mężczyzny...


 -Ciekawe, czy Bogó już wie, że nas nie będzie na samoobronach.
 -Na pewno. On to chyba w ogóle wcześniej już planuje, a potem zsyła na nas jakieś fluidy...

poniedziałek, 27 lutego 2012

szczewikens xD

Nosotros siedzemos su un balkonos z nogos w zapatos ;D
z Kevinos.

byłam dziś u fryzjera. nie cierpię fryzjerów, boję się ich bardziej, niż dentystów. 
u teraz mi jakoś lżej na głowie... chciałam irokeza sobie zrobić, ale w ostatniej chwili zrobiło mi się szkoda włosów. no i zrezygnowałam xD thóż ze mnie xd

zaraza :|

No to teraz uwaga. Przed państweeem, klasaaa 3Aaa! 
Straszna zaraza, co zresztą widać. Same blondynki :D
Dzisiaj mieliśmy pisać sprawdzian z maty. Czwórca nadawała, więc Ciepła powiedziała, że nie rozda sprawdzianów, dopóki nie będzie ciszy. No to Grucha się wydarła na wszystkich, że mają nie gadać (chociaż poza nimi nie odzywał się nikt). Potem Ciepła mówi do elity, że mają się rozsiąść. I jak Gruszka nagle larmo podniosła, jak nie zacznie pyszczyć... No to Strzoda wykorzystał sytuację, i walnął, że teraz to one robią zamieszanie i mają być cicho, na co klasa wyrzuciła z siebie donośne 'właśnie'. Ktoś coś tam jeszcze dorzucił od siebie, i w końcu Grucha doczepiła się do Patki, że ma zamknąć mordę. No to Patka w kontrataku odpowiedziała, że ona mordy nie ma, na co włączyłam się ja :D Powiedziałam do siebie, pod nosem, że kto jak kto, ale Patrycja na pewno mordy nie ma, natomiast jeśli chodzi o kogoś innego... Potem Peló dorzuciła, że może nawet wymienić osoby, które mają mordy i tak oto w ciągu paru chwil, nastał niezły mordownik. Jak się po lekcji okazało, to, co mruknęłam do siebie o tych mordach, było jednak słychać. I musiało to być całkiem głośne, bo powiedziała mi o tym osoba z ostatniej ławki. A już w ogóle najzabawniejsze jest to, że w centrum tego całego zamieszania stała Ciepła, w jednej chwili zrobiła się cała czerwona na twarzy, jakby to jej dotyczyło, po czym nagle w popłochu zaczęła rozdawać sprawdziany. Ubaw po pachy i to bez kablówki.

niedziela, 26 lutego 2012

blondi xD

 Zabawne, ale kiedyś byłam blondynką. 
Mimo wszystko wolę kiedy mi mówią, że wyglądam jak Arab xd

buddyzm wg pana Wojtka


Otóż dzisiejszy odcinek "Boso przez świat" poświęcony był Buddyzmowi. Pan Cejrowski przedstawił buddyzm jako religię okultystyczną. Budda obłaskawił demony (upadłe anioły), które mają służyć ludziom.

Wyjaśnił też kwestię posążków Buddy. Otóż, dlaczego niektóre posążki odzwierciedlają szczupłego i przystojnego Buddę, a inne ukazują go jako uśmiechniętego grubaska? ;) A no dlatego, że Budda był niezwykle przystojnym mężczyzną. Z tego względu, stanowił ogromne zainteresowanie dla kobiet. Postanowił więc przytyć. Kiedy stał się gruby i łysy, kobiety straciły nim zainteresowanie i Budda ucieszył się, że ma już spokój :D 

A po co w świątyniach buddyjskich kadzidła i nakrapianie przez mnichów? No więc... to ich sposób na przyciągniecie ludzi. I kompletnie nic nie znaczy. Ludzie lubią, kiedy kropi się ich wodą? No to proszę bardzo :D

Lubię medytować. I cieszę się, że przerzuciłam się na Buddyzm. 

 

sobota, 25 lutego 2012

czy piosenka rockowa może być poezją?


Piosenka rockowe może być tekstem o charakterze poetyckim, ponieważ zawiera znamiona utworów poetyckich, takie jak środki stylistyczne, kompozycja. Zarówno wiersze, jak i teksty piosenek zawierają przesłanie od autora skierowane do konkretnego odbiorcy lub ogółu. Przesłania te mają na celu przekazanie treści umoralniających, związanych z podniesieniem na duchu lub stanowiących przemyślenia autora dotyczące konkretnej sytuacji.

Wspólną cechą poezji i piosenek rockowych, jest też ponadczasowość. Dawna i nowa jest spoiwem dla różnych odczuć, jest czymś z kategorii tego co trwałe; zapewne poprzez swoje bogactwo słowa, melodii, symboliki. Może dlatego właśnie wiersze i piosenki rockowe wymagają intymnego z nimi obcowania, intymnego jej odczytywania.

Piosenki, a zwłaszcza piosenki rockowe, są zawsze w pewnym stopniu barometrem nastrojów i wydarzeń, którym świadkują. Niczym literatura - reagują na rzeczywistość, opisują ją, oceniają. Bywają fragmentem współczesnych orientacji kulturowych i tendencji politycznych. Jedną frazą potrafią uwięzić swój czas społeczny, polityczny czy historyczny: portretują więc świat, przetwarzając to, co realne na język oraz muzykę, przy czym bywa to portret niebanalny, bo odmalowany pędzlem dźwięku i słowa.

Fragment mojej prezentacji. Czuję się mądra -.-

środa, 22 lutego 2012

moja foka -.-

dobra, kot. ale prawie jak foka :D

nie chcę narzekać... ale... ponarzekam. wszystko mnie boli. zwłaszcza żebra. ale to nic.
telefon mi nie działa. znów. ja nie wiem o co mu chodzi. najlepsze jest to, że zawsze, kiedy chcę jechać z nim do serwisu, to nagle zaskakuje i się naprawia... albo jak dzwoni Piotrek, to też się naprawia :D

a w ogóle to ten... albo nic. ida paczeć na Wadlewo ;D

wtorek, 21 lutego 2012

hot

no to do 08.03. ;D

co my paczymy oO

Piotrek, jesteś jedynym facetem, z którym rozmawiam godzinami przez telefon :D
Dzięki za to. I za rozmrożenie (lub rozgrzanie, jak wolisz ;D) telefonu też dzięki.


Bartek dzisiaj powiedział Emilce, kiedy spała nawalona na sofie, że mu na niej zależy <3
nareszcie. hah ;P
-Mamoo, pokazują już Wadlewooo?
-Tak.
-To idę paczeć.

W ogóle to co tam jeszcze... A, już wiem. Dziś na samoobronie ćwiczyliśmy chwyty kajdankowe, przerzucanie i inne. I Ania tak mnie przerzuciła... Ale tak mnie przerzuciła... Że wylądowałam na barku. Ale nie takim z alkoholami, to by było pół biedy. Na moim własnym prywatnym!! Tak bolało, że łzy mi poleciały mimowolnie (ale nie jestem mazgajem, żeby nie było ;P) I pytanie stopy do mnie:
-Ty płaczesz ze szczęścia czy z czego? 
-Tak kurwa, ze szczęścia, że żyję.
 Ale skubany od razu wyczuł, że mam jakiś uraz do tego przerzutu, bo od razu spytał czy mam jakieś przykre doświadczenia.
Oj mam. Na kung fu przetrąciłam koledze kręgi szyjne. No ale przecież się nie przyznam.
I niepotrzebnie dałam namówić się Ani, która chciała mnie zabić w ramach wdzięczności. 


No nic, czaby iś. 
macie, na poprawę humoru :D Kacper Ruciński-Spowiedź ;D
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XbbAuqJPfCc

poniedziałek, 20 lutego 2012

nie paczeć!! :D


Dlaczego ludzi drażni kiedy ktoś jest nieustannie radosny? :D
W każdym razie, mam zamiar być jeszcze bardziej wesoła. Na złość! xD

Jutro samoobrona. Jeśli będzie Stopa... to nie ćwiczę. Jeśli będzie Krzychu... to nie ćwiczę.
No dobra, trzeba wreszcie się zmobilizować, bo po obozie militarnym się nieco opuściłam.
Tooo... zaczynam od dzisiaj. Od zaraz. Poczekam tylko, aż Dred przyjdzie i pójdzie.
Czyli zaczynam od jutra xD

...a tymczasem



http://www.youtube.com/watch?v=76RbWuFll0Y&ob=av2e   
-mogłabym się w nim zakochać słysząc tylko jego głos
-a jakby się okazało, że to nie twój typ, to co byś zrobiła?
-nic. nie musi mi się podobać, wystarczy, żeby mi śpiewał. 
xD

paliiii!! xD


Crunchips'y Jamajka... o matko... a myślałam, że esencją ostrości jest zupa krewetkowa mojej produkcji. a tu taka niespodzianka... 


Me gusta la comida picante -.-

 http://www.youtube.com/watch?v=4QKpnQqMQos   coś dla ochłody ~ ~

niedziela, 19 lutego 2012

z piesem ;D


'Fuj, masz mokre usta, wytrzyj się najpierw, bo nie lubię takiego mokrego'
Marudzę?

Ale się wczoraj nawyrabiało. Zwykle towarzystwo siedzi do 3, a wczoraj zwinęli się o 22 i mało się nie pobili. Od zagłębiania się w niezwykle pasjonujący dialog (chociaż może był to monolog, zważając na fakt, że Grzesiu mówił, a wujek leżał na stole i od czasu do czasu wtrącał takie 'mmm') uratowała mnie walka Kliczki i Chisory. W ogóle to pomimo niesportowego zachowania Dereka uważam, że to właśnie on powinien był wygrać. Wyprowadził więcej ciosów, w wyniku których Kliczko aż się zachwiał parę razy. No jak zwykle, sędziowie albo przekupieni, albo po prostu dali fory Kliczce, jako że jest reprezentantem Niemiec a walka była w Monachium. 


Po walce podsłuchałam (niechcący) rozmowę wujka i Grzesia.
wujek: moja chrześnica jest świetnym psychologiem. jest mądro. podziwiom ją. i chciołbych się jeszcze od ni czegoś nauczyć.
ale. brakuje i uczuć. musiołby ją kieryś w końcu złomać.
Grześ: to jo je chętny.
wujek: nooo... tóż próbuj.
 
I tak oto po upojnej nocy... ;D nadszedł równie upojny ranek :D


A Sara robi tajemnicę z niczego i nie będę mogła zasnąć!!!!
Powiedz Pierre'owi, że nie chcę od niego nic, wystarczy, że mi zaśpiewa <3 nie no... ej, o co chodzi?
 

'Ja to mam jednak mózg na karku...' xd



Sara: Jak zjesz, to zrób listę chłopaków z fejsbuka, których nie lubisz. To ja tam potem napiszę.
Ja: Co, napiszesz im, że ich nie lubię? xD

Sara: Muszę iść się do dyrektorki w poniedziałek poskarżyć, co to za chamstwo w państwie...

A więc tak:
Światowy Dzień Morza-Nie przyjeżdżać do Katowic!! Kevin sam w domu! :D

Początkowo były do wyboru Światowy Dzień Walki z Gruźlicą lub Dzień Spania w Miejscach Publicznych, aaaale... 

Pozmieniałyśmy sobie plany. Wyjeżdżamy 6 września. Taka miesięczna rezerwa, bo Sara ma zamiar nie zdać z polskiego, a ja z matematyki. A w sierpniu poprawki, tak więc wiadomo.
Sara ma zamiar odłożyć 200 zł do Stanów. Na jedzenie...

a propos.
(Kraków)
Ja: Trzeba kupić chipsy, batony, żelki...
Sara: Chleb!
Ja: Oranżadę, czekoladę, lody...
Sara: Pasztet!!
Ja: Ciastka, colę, cukierki...
Sara: Konserwę!!!
Ja: Wafelki, lizaki, gumy...
Sara: Masło!!!!
xD

A w ogóle to mama weszła do pokoju kiedy rozmawiałyśmy przez telefon. 
-Z kim znowu tyle rozmawiasz, z Piotrkiem?
-Nie, z Sarą.
-Nie z Piotrkiem?!
-Nie, z Sarą.
-.-