Sara: Jak zjesz, to zrób listę chłopaków z fejsbuka, których nie lubisz. To ja tam potem napiszę.
Ja: Co, napiszesz im, że ich nie lubię? xD
Sara: Muszę iść się do dyrektorki w poniedziałek poskarżyć, co to za chamstwo w państwie...
A więc tak:
Światowy Dzień Morza-Nie przyjeżdżać do Katowic!! Kevin sam w domu! :D
Początkowo były do wyboru Światowy Dzień Walki z Gruźlicą lub Dzień Spania w Miejscach Publicznych, aaaale...
Pozmieniałyśmy sobie plany. Wyjeżdżamy 6 września. Taka miesięczna rezerwa, bo Sara ma zamiar nie zdać z polskiego, a ja z matematyki. A w sierpniu poprawki, tak więc wiadomo.
Sara ma zamiar odłożyć 200 zł do Stanów. Na jedzenie...
a propos.
(Kraków)
Ja: Trzeba kupić chipsy, batony, żelki...
Sara: Chleb!
Ja: Oranżadę, czekoladę, lody...
Sara: Pasztet!!
Ja: Ciastka, colę, cukierki...
Sara: Konserwę!!!
Ja: Wafelki, lizaki, gumy...
Sara: Masło!!!!
xD
A w ogóle to mama weszła do pokoju kiedy rozmawiałyśmy przez telefon.
-Z kim znowu tyle rozmawiasz, z Piotrkiem?
-Nie, z Sarą.
-Nie z Piotrkiem?!
-Nie, z Sarą.
-.-